Najczęściej powtarzane minusy życia w Australii

Czy prawdą jest to o czym się ostatnio coraz częściej mówi, że Australia to wcale nie jest taki “raj na ziemi” a jedynie zasługa dobrego PR’u, który ma na celu ściągnąć tutaj jak najwięcej ludzi?

Jak to tak naprawdę jest z tą Australią? Na pewno wiele osób zadaje sobie takie pytanie rozważając emigrację na drugi koniec świata, albo po prostu zastanawia się, czy jest tak różowo jak to się to widzi czy słyszy.

Jakiś czas temu napisałam post o tym za co od razu pokochasz Australię. Po ponad półtora roku pobytu tutaj, myślę, że czas na podzielenie się moimi spostrzeżeniami na temat wad. Ja sama przed przylotem tutaj czytałam sporo wypowiedzi na temat tego kraju, nie tylko tych pozytywnych, których jest zdecydowanie więcej, ale także tych negatywnych, które o wiele trudniej znaleść.

Emigracja do Australii wiąże się bowiem, nie tylko z wysokimi kosztami, ale także z ogromną odległością i warto mieć jakikolwiek pojęcie o tym co się tutaj dzieje albo może się wydarzyć.

Zatem zanim podejmiesz decyzję o spakowaniu swojego życia i przeprowadzce na drugi koniec świata, polecam dobrze się przygotwać i poczytać nie tylko o zaletach życia tutaj, ale także o potencjalnych wadach.

Przejdźmy zatem do najczęściej wymienianych minusów

leio-mclaren-leiomclaren-628519-unsplash

SPOSÓB W JAKI TRAKTUJE SIĘ EMIGRANTÓW

Zecydowanie numer jeden na liści, ponieważ jest to coś czemu trzeba będzie stawiać czoła codziennie.

Często mam wrażenie, że emigranci, szczególnie ci bez prawa do stałego pobytu są tutaj po prostu wykorzystywani.

Zapomnijmy na chwilę o  zawodach takich jak lekarz, pielęgniarka, programista czy jakikolwiek inny poszukiwany tutaj fach, bo wiadomo że to będzie zupełnie inna bajka. Skupmy się na, na ludziach którzy przylatują tutaj na wizach tymczasowych, kiedy są mocno ograniczeni do tego co i przez jaki okres czasu mogą robić.

Długie godziny pracy za najniższą stawkę, nadgodziny (często obowiązkowe), za które można nie dostać wynagrodzenia. Wykorzystywanie młodych ludzi na farmach, którzy często pracują w nieludzkich warunkach, upale, narażeni na niebezpieczeństwa np. w postaci węży czy poparzeń słonecznych. Zdarza się też wykorzystywanie seksualne, co już wykracza poza jakikolwiek granice.

Emigranci na tymczasowych, czy studenckich wizach, często podejmują się takiej pracy, jeśli chcą przedłużyć sobie pobyt w Australii o kolejny rok. Taki jest wymóg, dlatego wypadałoby, żeby pracodawcy przestrzegali podstawowych praw człowieka i zapewnili godziwe warunki pracy. Szczególnie tak ciężkiej pracy.

Wypłata często też się nie zgadza, trzeba się upominać o swoje i pilnować ilości przepracowanych godzin.

Słyszałam to już od przerażająco dużej liczy osób i to zarówno tych na tymczasowych jak i stałych wizach. Zdarza się nawet, że pracodawcy pobierają opłaty od emigrantów, za możliwość pozostania w pracy i tym samym przedłużenia wizy.

W mojej pierwszej pracy tutaj, byłam zmuszana do nadgodzin, które nie były tak naprawdę nadgodzinami, bo zawsze w każdym tygodniu miałam je  regularnie i bez wyjątków wpisane w grafik. Nigdy nie dostałam za te nadgodziny wynagrodzenia. Płacono mi miniumum, a jak podzieliłam sobie po pierwszym pełnym przepracowanym miesiącu wypłatę przez ilość godzin, wyszło, że zarabiałam $11 na godzinę! Dla tych, którzy nie wiedzą minimalna stawka w Australii wynosi $18 za godzinę.

melissa-walker-horn-1072596-unsplash.jpg

Jak to działa i jak im to uchodzi na sucho, nie wiem? Jakiekolwiek pytania były po prostu ignorowane i spoglądano na mnie spod byka jakim prawem w ogóle śmiem cokolwiek kwestionować. Nie podoba się to spadaj. Na szczęście byłam w na tyle komfortowej sytuacji, że mogłam złożyć wypowiedzenie i tak też zrobiłam, ale wiem, że jest spora liczba ludzi, którzy nie mają wyboru i muszą podejmować się takich prac żeby przeżyć. A pracodawcy niestety perfidnie to wykorzystują. I nie są to odosobnione przypadki, dlatego bardzo ciężko się na to patrzy.

CENY

Rozpoczynając od samych cen lotów do tych potrzebnych na wizę, ubezpieczenie zdrowotne, wynajmem czy kupno mieszkania i wszystko inne co potrzebne jest do urządzenia się na miejscu. Finansowo trzeba być dobrze przygotowanym i liczyć się z różnymi nieprzewidzianymi wydatkami.

Tak naprawdę to ceny wszystkiego są zawyżone. Odległość Australii od reszty świata, mała liczba ludności, brak konkurencji i doświadczenia, wszystko to wpływa na zawyżone ceny, a jakość produktów i usług jest słaba.

Dla przykładu wielu ludziom wydaje się, że ze względu na tutejszy klimat ceny owoców czy warzyw będą niskie, a same produkty zawsze świeże, dostępne i niesamowite.

Niestety nawet ku mojemu zdziwieniu, rzeczywistość okazała się całkowicie inna. Ceny owoców czy warzyw, szczególnie poza sezonem są wysokie. Przykładowo za maliny wołają sobie pomiędzy $50 i $75 za kilogram! Banany w UK były o połowę tańsze, co nie ma najmniejszego sensu, bo w UK banany nie rosną a tutaj tak. Podobnie jest z mango czy awokado. Czasem za 1 awokado zapłacić trzeba około $4!

Ceny usług też są wysokie. Internet, bez którego już nikt z nas nie wyobraża sobie chyba życia, jest drogi i wolny, często nie działa, załadowanie czegokolwiek do sieci zajmuje sporo czasu.

Ciężko też znaleźć podwykonawcę na którym można polegać, który nie zedrze z nas tyle ile się da, przyjedzie na czas i dokończy pracę w umówionym terminie. Czasem mam wrażenie, że cofnęłam się w czasie o jakieś 10 lat.

IMG_2250
Przykład jakości usług. Czysta poduszka w samolocie.

Do tego dochodzi szeroko rozumiana ‘obsługa klienta’. Wszechogarniająca niekompetencja i nieuprzejmość. Klient nasz pan, ale tylko zanim zapłaci. W sklepie, nawet takim zwykłym odzieżowym nie da się spokojnie wejść i porozglądać, bo za każdym rogiem będzie się czaił na ciebie sprzedawca z pytaniem: How can I help? sekundę po przekroczeniu progu.

Mam wrażenie, że w Europie ten czas kiedy obsługa “rzucała się” na każdego klienta zaraz po przekroczeniu progu sklepu już się skończyły. Tutaj trwa w najlepsze. Nie ma nawet szansy, żeby się porozglądać przez kilka minut, od razu musisz wybierać, płacić i najlepiej spadać. Przynajmniej z takimi zachowaniami spotykam się Adelaide.

A do tego wszystkiego zakupy online są dopiero w powijakach, a australijska poczta beznadziejna.

Jak to zakupy online nie istnieją?

ODLEGŁOŚCI

Odległość to oczywista sprawa i większość jest świadoma tego, że, no nie oszukujmy się wszędzie jest cholernie daleko. I tak jak z początku może się to wydawać małym problem, tak po czasie okazuje się wrzodem na tyłku, głównie ze względu na czas jaki to wszystko zajmuje.

Do tego dochodzą ceny lotów, które są o wiele droższe już tutaj na miejscu w porównaniu do cen lotów np. z Londynu. Jet-lag, czyli ogromne zmęczenie związane z przestawieniem dnia i nocy, a także wycieńczającą podróżą. Rodzina, czy znajomi niechętnie wpadają w odwiedziny, ponieważ drogo i daleko. To wszystko składa się na to, że można poczuć się bardzo samotnym.

IMG_2301

Odległości w samej Australii też są spore. Potrzeba kilku dobrych godzin żeby przedostać się z jednego dużego miasta do drugiego. Często samoloty nie latają do mniejszych miejscowości,  więc skazani jesteśmy na długą jazdę samochodem przez pustkowie.

W AUSTRALII JEST ZIMNO A DOMY NIE MAJĄ TERMOIZOLACJI

Wszyscy o tym mówią i dobrze, bo tutaj naprawdę jest zimno, a wizja o ciągłym lecie pryska wieczorem, kiedy po zachodzie słońca temperatura spada z 35 na 18. Amplitudy temperatur to kolejna kwestia, nie każdy bowiem będzie się dobrze czuł podczas tak drastycznych wahań.

Dlatego pamiętajcie o zabraniu ciepłych ubrań, bez względu na porę roku. Wieczory i poranki są naprawdę bardzo zimne. Dodatkowo zdecydowana większość domów, nawet tych nowych nie posiadają termoizolacji, więc taka sama temperatura jaka panuje na zewnątrz jest też w domu.

Kolejna rzecz, która mnie zaskoczyła to brak prądu podczas największych upałów. I mam tutaj na myśli upały rzędu 45 stopni Celsjusza w ciągu dnia i 38 w nocy. Na początku myślałam, że to był odosobniony przypadek, ale okazuje się że nie. Stosuje się tutaj taką praktykę i w niektórych dzielnicach wyłącza się prąd, żeby wspomóc inne.

ashley-whitlatch-615530-unsplash

Pamiętajcie proszę, że to tylko moje subiektywne spostrzeżenia i zasłyszane historie od innych emigrantów. Każdy będzie miał swoje doświadczenie, jeden lepsze inny jeszcze gorsze.

Warto jednak o tym mówić, bo samo mydlenie oczu, że jest tutaj tak wspaniale, a wady praktycznie nie istnieją jest po prostu nie fair. Szczególnie w stosunku do ludzi bardzo młodych, którzy dopiero poznają świat i często nie znają jeszcze swoich praw.

Dajcie znać czy macie podobne odczucia jeśli już jesteście w Australii? A jeśli dopiero się wybieracie, czy jest coś co was zaskoczyło, albo o czym nie mieliście pojęcia?

Do następnego!

3 rzeczy, za które od razu pokochasz Australię

 

1 Comment

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.