Skip to content

Hipisowskie Nimbin, tego jeszcze nie widzieliście!

 

IMG_3347

Lubisz alternatywne klimaty z przymrużeniem oka, pełne kolorowych budynków, sklepików i ludzi? Od zawsze marzyły ci się podróże w czasie? Wycieczka do Nimbin może spełnić to marzenie. Tam czas zatrzymał się jakieś 50 lat temu.

Nimbin to bez wątpienia australijska stolica alternatywnego stylu życia.

Zorganizowany przez studentów Aquarius Festival (Festiwal Wodnika, coś na podobieństwo Woodstocku) w 1973 roku był przełomowym momentem, który wskrzesił miasteczko do życia, po tym jak w latach 60-tych zamknięto tam ostatnie gospodarstwa mleczarskie, będące jedynym źródłem dochodu tej małej społeczności. To wtedy narodził się australijski trend Hippie, a część osób uczestniczących w festiwalu została tam na zawsze.

Dzisiaj Nimbin znane jest z corocznego festiwalu konopnego MardiGrass, obywającego się w maju i przyciągającego coraz więcej zainteresowanych tematem.

IMG_4860

Gdzie to jest?

Miejscowość zaszyta jest w górach Nowej Południowej Walii, około 70 kilometrów od Byron Bay. Jeśli ktoś nie posiada, albo nie planuje wynająć samochodu, w Byron można zarezerwować jednodniową wycieczkę i kolorowy autobus “Grasshopper” z równie kolorowym kierowcą dowiezie was na miejsce.

Co można zobaczyć?

Nimbin to tak naprawdę jedna główna ulica (Cullen Street) z kilkoma sklepami i domami po obu stronach. Wszędzie tęcze, znaki pokoju i miłości, psychodeliczna sztuka uliczna, muzyka reggae, naszyjniki z kwiatów i zapach kadzidełek (chociaż niektórzy czują co innego).

 

 

Można pokręcić się swobodnie po ulicach i zakamarkach. Zjeść coś pysznego. Odwiedzić muzeum Nimbin, albo zrobić własną świeczką w fabryce świec.

Artystyczne butiki są przygodą samą w sobie. Po wejściu do jednego zostałam spryskana “magiczną mgiełką” na odświeżenie, która pięknie pachniała lawendą. Obsługa przypominała postaci z książek fantasy. Dodatkowo sama sztuka przenosi w inny świat, bez potrzeby sięgania po wspomagacze.

Wszystko w klimacie eskapistycznej subkultury. Większość mieszkańców żyje swoim tempem, nosi kolorowe i luźne ubrania, własnoręcznie wykonaną biżuterię i dredy.

IMG_4553.jpg
“The Law is The Crime”

Wspólnoty są samowystarczalne, budują domy własnymi siłami, tworzą alternatywne szkoły, wspólne ogrody i targi, gdzie sprzedaje się ekologiczną żywność czy własnoręcznie wykonane ubrania.

Społeczność Nimbin można podzielić na dwie grupy: rodziny z dziećmi, które żyją swoim tempem z dala od cywilizacji. Z drugiej strony artyści, hipisi, którzy lubią zapalić sobie czasem marihuanę.

Wszyscy żyją tam po swojemu, nikt nie stara się nikogo na siłę uszczęśliwiać. Są tacy, którzy po prostu czują się dobrze z daleka od regulacji, wiecznych zakazów i nakazów. I w sumie to dlaczego nie? Tak długo jak nikomu nie dzieje się krzywda, odmienność wnosi piękno nie tylko do  naszego życia, ale i do naszej kultury.

IMG_3348IMG_4544.jpg

Nimbin znane jest też z tego, że można tam kupić ciasteczka z gandzią od starszej pani, czy zioło od lokalnych handlarzy.

Niestety coraz częściej pojawiają się tam zorganizowane grupy i dilerzy, którzy kręcą się po ulicy oferując turystom dziwne towary, co denerwuje nie tylko lokalnych, ale także przyciąga uwagę policji.  W Australii rekreacyjna marihuana jest nielegalna, dlatego czasami zdarzają się naloty i kontrola.

IMG_4554.JPGIMG_4847 2

Gdzie się zatrzymać?

Na zwiedzanie Nimbin spokojnie wystarczy jeden dzień. Dwie godziny tak naprawdę. Jeśli jednak ktoś planowałby zostać na dłużej to oferta noclegów jest szeroka. Są pola namiotowe, domki kempingowe i apartamenty na AirB&B.

Klimatyczne miejsce nieopodal basenu – Nimbin Caravan Park – kliknij tutaj

Zaciszne pokoje z pięknym widokiem i ogrodem – Grey Gum Lodge – kliknij tutaj

IMG_4522

Czy warto tam zajrzeć?

Zdecydowanie wielkie TAK. Nawet jeśli będzie to pierwsza i ostatnia wizyta. Szczególnie jeśli jesteście w okolicy i macie nadmiar wolnego czasu.

Cokolwiek by nie mówić o Nimbin, jest to miejsce prawdziwe i rzadko spotykane. Przez niektórych porównywane do Amsterdamu. Jednak jeśli liczycie na klimatyczne coffeeshopy, to raczej czeka na was tylko spore rozczarowanie.

Za to dla poszukujących, podobnie jak mieszkańcy Nimbin, ucieczki w kolorowy świat iluzji, to może być właśnie to. Czasem przecież warto chociaż na chwilę zapomnieć o “prawdziwym” świecie.

Udanych podróży!

PEACE & LOVE ♡

IMG_4868.jpg

 

 

One thought on “Hipisowskie Nimbin, tego jeszcze nie widzieliście! Leave a comment

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: