Życie w Australii #2 | Jak to zakupy online nie istnieją? Gdzie są moje sklepy?

Przylatując do Australii z Europy, a dokładnie z samego środka Anglii, gdzie wszystko jeżeli chodzi o sprzedaż już wymyślono, zakupy online to codzienność, większość znanych marek jest dostępne na wyciągnięcie ręki, nie zdawałam sobie sprawy z tego, że są miejsca gdzie może to wyglądać troszeczkę inaczej.

Pierwsze zaskoczenie w Adelaide, czyli jak by nie było stolicy Australii Południowej, nie ma TK Maxa! Sklepu od którego jestem uzależniona od samego początku pobytu w UK, z bardzo prostego powodu – można tam kupić wszystko od butów, poprzez sukienki na garnkach i przyprawach kończąc. Dobrej jakosci i w przyzwoitych cenach, więc czego chcieć więcej? Wyobrażacie sobie moje zdziwienie, kiedy po powrocie z podróży postanowiłam pewnego dnia, że już czas odświeżyć trochę garderobę, wpisałam w Google Map TK Maxx, klikam na najbliższą lokalizację, directions i co? Pokazuje mi czas dotarcia do celu ponad godzinę, myślę sobie nie najgorzej, szkoda tylko, że ta godzina to SAMOLOTEM! Do Melbourne, bo tam mam najblizej do mojego ulubionego sklepu. Swietnie.

Ale przecież się nie poddam, są jeszcze zakupy online. Wydawało mi się to takie oczywiste i może takie jest w Europie, ale nie tutaj. H&M, Zara i inne sieciówki nie prowadzą jeszcze sklepów online. Coooooooo? Australia jest może o kilka godzin do przodu jeśli chodzi o strefę czasową, ale jesli chodzi o łatwość zakupów to zdecydowanie cofnęłam się w czasie o dobrych 10 lat! Face palm.

Na szczęście Zara od 14 marca tego roku otwiera swój pierwszy sklep online. Dzięki ci Zara za milowy krok w przyszłość.

Ostatecznie z pomocą, jesli chodzi o moją garderobę, której nie zabrałam za wiele przeprowadzając sie z UK, przyszły stare i dobre lumpeksy, albo jak kto woli “secend hand” czy “charity shop”. Bo musicie wiedzieć, że w Australii, podobnie zresztą jak w UK, sklepy z odzieżą używaną dochód ze sprzedaży przeznaczają na pomoc charytatywną.

Udało mi sie znaleść parę koszulek, spodnie i inne niezbędne gadżety jak butelka na wodę (czy wino), a dodatkowo wspomogłam potrzebujących. Win Win.

Teraz czekam na pierwszego TK Maxa i pozostał sieciówki, które pójdą śladami Zary i otworzą slepy online.

Zamówiłam też na Ebay (tak, Ebay na szczęście juz istnieje) ładowarkę do laptopa, bo moja umarła. Ekspresowa wysyłka, miała być w tym tygodniu. Jest piątek po południu jak piszę tego posta na telefonie, ładowarki jeszcze nie ma. Może w przyszłym tygodniu. Mam taką nadzieję, bo ciężko się pisze posty z telefonu, szczególnie te polskie znaki.

Całe szczęście, że nie jestem szafiarką i ani za zakupami, ani wypchaną po brzegi szafą też szczególnie nie przepadam.

Poza tym jest marzec, na dworze +30 i świeci piękne słońce.

Udanych zakupów jeśli się na jakieś wybieracie!

Do następnego, Magi

Życie w Australii #1 | Poszukiwania mieszkania

3 Comments

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s