Życie w Australii #1 | Poszukiwania Mieszkania

IMG_0115

Poszukiwanie Mieszkania w Australii

Wyobrażasz sobie ponad 100 dniowa podróż w busie, w którym rownież mieszkach? Wyobrażasz sobie brak lodówki, gorącej wody w łazience i toaletę oddaloną o dobrych kilkanaście metrów od twojego łóżka, z której korzystają również inne dziwne stwory?

Po ponad 100 dniach w podróży po Australii (100 Dni W Podróży i 100 Cennych Lekcji), czyli po najdłuższych i najpiękniejszych wakacjach w moim życiu, chyba nigdy nie cieszyłam się tak bardzo na powrót.

Po dotarciu do Adelaide nie marnowaliśmy czasu i mimo nieprzespanej nocy na parkingu przy plaży, następnego dnia rano wyruszyliśmy na poszukiwania czegoś do wynajęcia na kilka pierwszych miesięcy.

IMG_9671
Powitalny zachód słońca w Adelaide

agencja czy ogłoszenia prywatne?

Z agencji szybko zrezygnowaliśmy, po odwiedzeniu dwóch i zapoznaniu się ze  skomplikowanymi procedurami jakie trzeba przejść.

To nie jest tak, że wchodzicie sobie do agencji jak w UK i umawiacie się na oglądanie mieszkania tego samego bądź następnego dnia. Tutaj trzeba poczekać na tak zwany “dzień otwarty” i tego dnia wszyscy chętni przychodzą mieszkanie zobaczyć. Następnie składa się aplikację i trzeba odczekać kolejnych kilka dni, żeby została zaakceptowana, bądź nie. Wszystko trwa za długo, a dodatkowo często wymagane jest podpisanie z góry umowy na kolejnych 12 miesięcy i wpłacenie kilkumiesięcznej zaliczki, jeśli nie można jeszcze wykazać dochodu.

W tej sytuacji, z pomocą jak zawsze przyszedł Internet i kilka stron na których można znaleźć prywatne ogłoszenia ludzi wynajmujących pokoje i mieszkania. Zostawiam linki do dwóch z których skorzystaliśmy.

FLATMATES

EASYROOMMATE

Na jednej z tych stron, już tego samego dnia udało nam się wynająć małe i przytulne gniazdko. Yupi!!! W końcu będę miała wygodne łóżko, lodówkę, szafę, gorący prysznic i toaletę pod nosem. Koniec z przedzieraniem się z latarką w środku nocy przez pajęcze sieci! (Oczywiście, że przesadzam).

ostatni tydzień w busie

IMG_9180

Na przeprowadzkę z busa do mieszkania musieliśmy poczekać jedynie tydzień i ten czas spędziliśmy na polu kempingowym, gdyż nasz pojazd był już zwyczajnie zmęczony. Po przejechaniu ponad 15 tysięcy kilometrów biedna Pegy (tak nazywamy naszą Kię Pregio) odmówiła posłuszeństwa. Akurat tego tygodnia nadeszła do Adelaide fala gorąca  i temperatury sięgały aż 42 stopni! Całe szczęście do dyspozycji był basem, który okazał się zbawieniem.

i przeprowadzka

IMG_0116

Przeprowadzka poszła szybko i sprawnie, przerzuciliśmy walizki i jednego kwiatka z busa do mieszkania i gotowe. Jak to dobrze mieć tak mało rzeczy. Brak niepotrzebnych gratów to wolność i wygoda w jednym.

Właściciele powitali nas tak pysznym obiadem, że czułam się tego dnia jak w niebie. To było niesamowite uczucie znowu zamieszkać w czterech ścianach.

Rozłożyłam się wygodnie na moim nowym łóżku z kubkiem czerwonej herbaty i odpaliłam film na YT : “Życie zaczyna się po setce”, o kobiecie która w wieku 100 lat zaczęła pisać bloga z niemałym sukcesem. Polecam i do następnego!

Poniżej zostawiam linki do poczytania i pooglądania.

Kilka banalnych kroków jak szybciej spełnić marzenia.

Delfiny w wielkim mieście i 25 innych ciekawostek o Australii Południowej.

Czy boję się emigrować do Australii?

Leave a Reply