Czy boję się emigrować do Australii?

Witajcie!

Już kilka dni wylatujemy do Australii. Trudno mi w to tak naprawdę uwierzyć, no ale stało się.

Ostatnie dni w Anglii spędzamy bardzo leniwie. Lato nie rozpieszcza, jest pochmurno i dosyć chłodno jak na sierpień. W ogródku jednak zawsze znajdzie się do roboty. Do tego mamy pod opieką 2 psy i 2 koty więc jest wesoło.

170815_project-life-817527
W takich okolicznościach odliczmy dni do D-date!

Codziennie tworzę listy, co jeszcze powinnam zrobić lub pozałatwiać przed wyjazdem. Na pewno to znacie – banki, zmiany adresów (to co lubię najbardziej), pranie, prasowanie no i próba spakowania całego życia w kilka walizek i przerzucenia na drugi koniec świata. Póki co najlepiej sprawdzają się worki na ciuchy, z których odkurzaczem odsysa się powietrze, zaoszczędzając sporo miejsca w walizce. Do tego rolowanie i skręcanie ciuchów, żeby zmieściły się we wszystkie możliwe zakamarki i wolne kąty walizki. Polecam!

Na miejscu, to znaczy w Adelaide, czeka juz na nas przytulny apartament (studio) kilka minut od morza. Wyobrażacie to sobie? Codzienne spacery po plaży, wschody i zachody, piach w butach, och! Postawiliśmy na AirBnB, ponieważ koszt wynajmu lokum na pierwszy miesiąc tą drogą okazał się najbardziej opłacalny.

IMG_5115
Cairns | Queensland

Poza kilkoma walizkami z esencjami, czyli najbardziej potrzebnymi rzeczami nie wysyłaliśmy żadnych innych rzeczy do Australii. Nie widzieliśmy sensu na ciągnięcie tego wszystkiego ze sobą, ponieważ na miejscu okaże się, co tak naprawdę będzie nam potrzebne na nowej drodze życia i wtedy w miarę możliwości będziemy dokupywać potrzebne rzeczy.

Już nawet wiem, co będzie moim pierwszym zakupem Down Under! Blender 🙂 Nie przepadam za jedzeniem śniadań, a opcja spożycia bomby witaminowej w tak przyjemnej formie jest najlepszym rozwiązaniem. Uwielbiam kolorowe koktajle. Do tego znajduję coraz więcej przepisów na niesamowite dania i ciasta, do których użycia wystarcza zywkły blender. Na przykład ten sernik poniżej, szaleństwo!

Opowiadając na pytanie tytułowe czy boję się emigracji?

Strach to zbyt dużo powiedziane. Raczej odczuwam dreszczyk emocji, adrenalinę i motyle w brzuchu jak pomyślę, że to już tak blisko. Czekaliśmy na to tak długo, dodatkowo od 10 lat mieszkam na emigracji w Anglii, więc już wiem, jak to jest. Wiem, że początek będzie wymagający i dużo załatwiania przed nami. Poza tym moje nastawienie jest bardzo pozytywne, jestem wdzięczna, że w końcu udało się wywalczyć wizę (i to stałego pobytu, tutaj wpis o wizie ) i już nie mogę się doczekać. Dosłownie! Ale cieszę się każdym ostatnim dniem spędzonym w Anglii, w obecności rodziny, przyjaciół i wśród pięknych okoliczności przyrody.

IMG_7970
Znajdź żabę

Najpiękniejsze jest to, że po przylocie zastanie nas tam wiosna! Ten rok, to znaczy 2017 będzie rokiem kiedy przeżyję lato dwa razy. Dwie wiosny i dwa lata! Tyle wygrać.

IMG_5163.JPG
Gold Coast | Queensland

Dziękuję za odwiedziny i widzimy się niebawem!

 ❤︎

Ps. Zobaczcie kto siedział za rogiem jak pisałam ten post! Powinnam się chyba przyzwyczajać hehe!!

pajonk1

Magi

Leave a Reply